Archiwum dla Kler

Ksiądz do ministranta: powieś się, powieś się dla mnie!

Sąd Okręgowy w Słupsku skazał 39-letniego Piotra T., byłego proboszcza parafii w Dębnicy koło Człuchowa na karę trzech i pół roku pozbawienia wolności. Trzy lata temu ksiądz namówił swojego ministranta, by się powiesił – podaje “Gazeta Pomorska”.

Prokurator domagał się czterech lat więzienia dla Piotra T., a obrońca jego uniewinnienia.

Ustalono, że ksiądz kazał się powiesić Dawidowi T. na pasku. Chłopiec wykonał jego polecenie, ale ksiądz w ostatniej chwili uwolnił go z pętli. Cieszył się, że ministrant jest gotów zrobić dla niego wszystko, nawet targnąć się na życie.

Były proboszcz siedzi już w więzieniu. W listopadzie 2007 r. Piotr T. został skazany na cztery lata więzienia. Uniewinniony został jednak wówczas od zarzutu gwałtu i przywłaszczenia 27 tys. zł. Sprawa ma swój początek w maju 2006 r., kiedy ksiądz wyjechał z Dębnicy z ministrantem ze Starogardu na eskapadę po nadmorskich miejscowościach.

Źródło: WP.pl

Dodaj komentarz

Ksiądz nie płaci alimentów!

Skandal! Ksiądz katolicki Henryk K. jest ojcem 5-miesięcznej Jagody. Romans z matką dziecka – Karoliną Zawadą trwał 2 lata. Po urodzeniu dziecka ksiądz Henryk K. został przeniesiony do innej parafii. Zostawił nastolatkę i dziecko, nie płacąc alimentów!

Ksiądz Henryk K. Ksiądz katolicki i ojciec 5-miesięcznej Jagody. Ma trzydzieści dziewięć lat. Wałbrzych, to tu dwa lata temu rozpoczął się romans księdza z piętnastoletnią wówczas Karoliną.

Ksiądz Henryk został przeniesiony w ubiegłym roku do małej parafii w Różance, niedaleko Kłodzka. Tam na plebanii Karolina mieszkała z księdzem cztery tygodnie, w sierpniu. Była wtedy w 6 miesiącu ciąży. Romans kwitł. Niestety, po kilku miesiącach tego romansu Karolina zaszła w ciążę . W grudniu ubiegłego roku urodziła, jak twierdzi Karolina, córkę księdza – Jagodę.

Karolina i jej matka próbowały wielokrotnie uzyskać od księdza alimenty, ale ten nie chciał płacić. W końcu Karolina postanowiła sama odszukać ojca dziecka. I znalazła. W Domu Księży Emerytów w Polanicy Zdroju. Pod naciskiem Karoliny ksiądz tym razem podpisał pisemne zobowiązanie – będzie płacił na 5-miesięczną Jagodę.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Dziwisz ukrywał skandale seksualne

Włoski dziennik “La Stampa” napisał w czwartek, że arcybiskup Stanisław Dziwisz jako osobisty sekretarz Jana Pawła II ukrywał przed papieżem dokumenty na temat przypadków pedofilii i seksualnego wykorzystywania seminarzystów wśród przedstawicieli duchowieństwa. Rzecznik arcybiskupa zaprzecza tym zarzutom.

W artykule na pierwszej stronie tej jednej z największych włoskich gazet wśród zarzutów wobec obecnego metropolity krakowskiego wymienia się sprawę założyciela zgromadzenia Legioniści Chrystusa Marciala Maciela Degollado z Meksyku oraz byłego metropolity poznańskiego arcybiskupa Juliusza Paetza.

Autor artykułu “Tajemnica Stanisława” w turyńskiej gazecie – Giacomo Galeazzi – twierdzi, że arcybiskup Dziwisz, który wiedział o skandalach i nadużyciach, popełnianych przez tych duchownych, lekceważył te doniesienia, nie podjął żadnych działań i nie informował o tym Jana Pawła II.

Odnosząc się do zarzutów molestowania seminarzystów, postawionych arcybiskupowi Paetzowi, “La Stampa” pisze: “Zamiast zaangażować się, by sprawdzić te ciężkie oskarżenia, ksiądz Stanisław roztropnie trzymał w szufladzie alarmujące dokumenty, jakie mu wysłała siedem lat temu grupa księży, by poinformować go o nadużyciach ze strony arcybiskupa Juliusza Paetza, wówczas arcybiskupa Poznania, na szkodę seminarzystów. Księża, którzy wysłali list do wiadomości księdza Stanisława oczekiwali szybkiej reakcji ze strony sekretarza papieża, a tymczasem odkryli z wielkim zdumieniem, że Karol Wojtyła nie został w ogóle poinformowany o tej sprawie”.

Milczenie w sprawie skandalu seksualnego “La Stampa” zarzuciła również obecnemu metropolicie w sprawie ojca Degollado. Gazeta utrzymuje, że osobisty papieski sekretarz zignorował napływające z Ameryki Południowej listy na temat założyciela Legionistów Chrystusa, jednego z najprężniej rozwijających się zgromadzeń na świecie. List taki wysłał do niego między innymi ksiądz Antonio Ornelas z Meksyku, członek sądu diecezjalnego. “Także w tej sprawie odpowiedzią don Stanislao było milczenie” – twierdzi Giacomo Galeazzi.

Gazeta przypomina, że meksykańskiego duchownego ukarał dopiero Benedykt XVI, który nakazał mu pokutę i życie w odosobnieniu.

Galeazzi przytacza komentarz rzecznika metropolity krakowskiego księdza Roberta Nęcka: “Jego Eminencja niczego nie ukrył, nie ma żadnego świadectwa, to są absolutnie niesprawiedliwe zarzuty”.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Księdzu puściły nerwy

Księdzu prowadzącemu lekcję religii w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Mrągowie puściły nerwy i siłą wyprowadził gimnazjalistkę z zajęć. Gdy ochłonął, stwierdził, że nie nadaje się do pracy z młodzieżą i zrezygnował z pracy w szkole – pisze “Gazeta Olsztyńska”.

Zdarzenie tak oto skomentowała dla gazety psycholog Halina Sierpińska: “Fakt, że ostatnio często docierają do nas informacje o różnych konfliktach występujących na lekcjach religii pomiędzy katechetami a uczniami, skłania do szukania przyczyn tego rodzaju zdarzeń. Myślę, że trudno tu znaleźć jakiś jeden konkretny powód. Na pewno na występowanie tych konfliktów duży wpływ ma to, że nie są to lekcje obowiązkowe, że wybierają je rodzice, często bez konsultacji z dziećmi lub nawet wbrew ich woli”.

- Ogromnie istotne jest też przygotowanie pedagogiczne osób uczących religii, ale chyba największy wpływ na dzieci ma, jak lekcje religii i sprawy związane z Kościołem są traktowane w domu ucznia. W ostatnim okresie także atmosfera w kraju wokół wydarzeń w Kościele nie pozostaje bez wpływu na dzieci i ich stosunek do lekcji religii – powiedziała Sierpińska.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Ksiądz oskarżony

O przywłaszczenie ponad 4,5 mln zł, przeznaczonych na działalność charytatywną, oskarżyła tarnowska prokuratura okręgowa księdza Piotra P. z parafii rzymsko- katolickiej pod wezwaniem św. Krzyża i św. Filipa Neri w Tarnowie.

- W osobnym postępowaniu prokuratura sprawdzi, czy fundacja nie była wykorzystywana do prania brudnych pieniędzy przez darczyńców – poinformowała rzeczniczka prokuratury Bożena Owsiak.

Mechanizm przestępstwa polegał na tym, że ks. P. był jedynym upoważnionym do dysponowania kontem fundacji Kongregacja Oratorium św. Filipa Neri w Tarnowie. W okresie od lutego 2002 roku do kwietnia 2005 roku wypłacił on ponad 4,5 mln zł z konta fundacji.

Pieniądze miały być przeznaczone na cele kościelnej działalności charytatywnej, a także cele kultu religijnego. Wpłacało je kilkunastu darczyńców, w tym Tarnowskie Zakłady Osprzętu Elektrycznego “TAREL” w Woli Rzędzińskiej, których prezesem był główny udziałowiec zakładów i ówczesny senator PSL Józef Sz. Wpłat dokonywali także synowie byłego senatora Jarosław Sz. i Marcin Sz. oraz inne osoby i instytucje.

Śledztwo w tej sprawie wszczęto pod koniec 2004 roku. Powodem była informacja od Głównego Inspektora Informacji Finansowej w sprawie wysokich wpłat, dokonywanych na konto fundacji.

Początkowo prokuratura zarzucała księdzu wyłudzenie 2,5 mln zł, potem – 3 mln 214 tys. zł, jednak ostateczne ustalenia wykazały, że ksiądz wypłacił z konta w sumie ponad 4,5 mln zł.

Przesłuchany w charakterze podejrzanego ksiądz nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że wypłacone pieniądze przeznaczył na działalność charytatywną. Zdaniem prokuratury, wyjaśnienia te nie znajdują oparcia w ustaleniach.

Jak poinformowała prokuratura, z akt sprawy wyłączono do odrębnego postępowania “materiały dotyczące przekazywania środków finansowych pochodzących z korzyści związanych z popełnieniem czynów zabronionych – na konto Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Tarnowie, a także podejmowania innych działań, które mogły udaremnić lub znacznie utrudnić ustalenie stwierdzenia ich przestępczego pochodzenia”.

Nieoficjalnie wiadomo, że badany ma być m.in. wątek ewentualnego wykorzystania fundacji przez darczyńców do prania brudnych pieniędzy. Prokuratura odmawia udzielenia w tej sprawie jakichkolwiek bliższych informacji.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Za długi zlicytują dobra kościelne

Z powodu długów zaciągniętych przez byłego dyrektora gospodarczego Kurii Biskupiej w Elblągu i byłego proboszcza tamtejszej parafii św. Jerzego wkrótce rozpocznie się licytacja obiektów kościelnych.

Licytowane mają być budynki: przedszkola, hospicjum i domu samotnej matki w Elblągu. Pieniądze z ich sprzedaży mają zaspokoić roszczenia wierzycieli.

Termin licytacji zostanie wyznaczony w ciągu dwóch najbliższych miesięcy.

Sprawa dotyczy pożyczek, które w latach 90. na inwestycje w parafii i diecezji elbląskiej zaciągał u wielu osób prywatnych, przedsiębiorców i instytucji ówczesny dyrektor gospodarczy Kurii Biskupiej i proboszcz parafii św. Jerzego w Elblągu ks. Jan H.

Kredytu udzielił księdzu m.in. bank; pieniądze z kasy elbląskiej elektrociepłowni pożyczyła księgowa. W tym drugim przypadku pieniądze w wysokości 189 tys. złotych miały być przez księdza zwrócone po tygodniu; teraz kobieta spłaca dług ze swojej emerytury.

Ksiądz zawierał umowy o pożyczkach na piśmie i deklarował ich zwrot. Pożyczkodawcy, którzy bezskutecznie domagali się od księdza zwrotu długu, pozakładali sprawy w sądzie w Elblągu.

Tamtejszy sąd wydał w latach 2001 – 2004 kilkanaście wyroków korzystnych dla wierzycieli. Rzeczniczka sądu okręgowego w Elblągu sędzia Ewa Mazurek poinformowała, że kwoty pożyczek na rzecz parafii św. Jerzego były różne – od 10 tys. do ponad 100 tys. złotych albo 100 tysięcy dolarów. Pożyczkodawcy mniejszych sum w ogóle nie zgłaszali do sądu swoich spraw.

Sąd uzasadniając wyroki uznał, że parafia musi oddać pożyczkę, bowiem zgodnie z umową, pieniądze przekazywane były na inwestycje kościelne. Sąd uznał, że ówczesny dyrektor gospodarczy Kurii Biskupiej miał prawo zaciągnąć taką pożyczkę, bo nie zabraniały tego ani przepisy prawa kanonicznego, ani biskup, który mógł nie dopuścić do zawarcia takiej umowy.

Rzeczniczka urzędu miasta w Elblągu Agnieszka Staszewska powiedziała, że prezydent miasta chce pomóc podopiecznym licytowanych wkrótce obiektów. Zastrzegła jednak, że miasto na pewno nie stanie do licytacji, bo nie zamierza budynków kupować.

72 dzieciom z katolickiego przedszkola i jego pracownikom prezydent Henryk Słonina zaoferował miejsca w miejskich placówkach. Miasto poszukuje w tej chwili także miejsca oraz stowarzyszenia lub organizacji, które poprowadziłoby dom samotnej matki. Chce też powiększyć dotychczasowe miejskie hospicjum, w którym znajdą miejsce pacjenci z hospicjum kościelnego.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Urząd gminy i ksiądz kradli prąd

Proboszcza jednej z miejscowości w gminie Secemin i urząd gminny w powiecie myszkowskim przyłapali energetycy z Myszkowa (Śląskie) na nielegalnym poborze energii. Proboszcz zapłacił karę, a burmistrz wszczął dochodzenie wewnętrzne w sprawie nielegalnego poboru prądu.

Proboszcz na swej plebani miał instalację do ogrzewania domu prądem z pominięciem licznika. Na miejsce wezwano policję, która zabezpieczyła dowody przestępstwa.

- Według stawek określonych w taryfie opłat wyliczyliśmy, że kara za nielegalny pobór wynosi 17 tys. złotych. Proboszcz początkowo twierdził, że o niczym nie wie, że to instalacja z czasów jego poprzednika, ale już zapłacił całość nałożonej kary – powiedział dyrektor Rejonu Dystrybucji w Myszkowie Wiesław Żoń.

Dodał, że kolejna kontrola, tym razem w kościele tego samego proboszcza, też wykazała nielegalny pobór energii. – Zastosowaliśmy tę samą procedurę i ksiądz ma do zapłacenia kolejne 4,5 tysiąca – powiedział.

W czwartek natomiast kontrolerzy ustalili, że jeden z urzędów gminy w powiecie myszkowskim korzystał z prądu w nielegalny sposób. Od przyłącza kablowego w budynku zrobione było tzw. obejście i czerpano energię z pominięciem układu pomiarowego. Wezwana na miejsce policja potwierdziła stan stwierdzony przez energetyków.

Żoń wątpi, by policji udało się wykryć, kto personalnie dokonał przeróbki instalacji w urzędzie, w związku z czym karę będzie musiał zapłacić wójt z gminnej kasy, bo tak stanowi prawo energetyczne. Przyznaje, że kradzież energii to “poważny problem spółek dystrybucyjnych” – w jego rejonie w tym roku stwierdzono już 36 podobnych przypadków.

Rzeczniczka prasowa urzędu gminy przyznała, że “nielegalna instalacja została wykryta podczas rutynowej kontroli w pomieszczeniach piwnicznych i zasilane z niej były grzejniki”. Zapewniła, że burmistrz wszczął wewnętrzne czynności mające na celu ustalenie winnych.

Dodała, że “wygląda na to”, iż nielegalna instalacja miała kilka lat i pochodziła z czasu urzędowania władz poprzedniej kadencji.

Za kradzież prądu, która jest ścigana z urzędu, grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Szarpanina na lekcji religii

Do szarpaniny między księdzem a 16-letnim gimnazjalistą doszło we wtorek na lekcji religii w Prostkach (Warmińsko-Mazurskie). Katecheta podejrzewał ucznia o posiadanie narkotyków. Podejrzenia się nie potwierdziły.

Powiadomiona o zajściu policja nie znalazła u ucznia środków odurzających. – Policjanci sprawdzili informacje o narkotykach. Przeszukania nie przyniosły potwierdzenia podejrzeń – powiedziała Anna Siwek z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Według ustaleń funkcjonariuszy, 36-letni ksiądz chciał przeszukać plecak ucznia. Chłopak odmówił i wtedy doszło do “rękoczynów”, w wyniku których ksiądz ma rozcięty łuk brwiowy, a uczeń zadrapania rąk i szyi.

- Podczas szarpaniny z plecaka wysypała się cała zawartość. Koledzy pomogli chłopcu pozbierać wszystko, ale ksiądz nadal trzymał plecak, wtedy uczeń wybiegł z klasy. Ksiądz złapał go na korytarzu, lecz chłopak się wyrwał. Potem wrócił do szkoły ze swoim ojcem – wyjaśniła Małgorzata Rolińska z KWP.

Przyczyny zajścia mają być szczegółowo wyjaśniane.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Obowiązkowe kółko różańcowe

Bierzmowanie tylko dla tych, którzy najpierw zapiszą się do jednej z parafialnych organizacji: kółka różańcowego, oazy lub grupy modlitewnej – tak jest w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Rodzice młodzieży, która przygotowuje się do sakramentu usłyszeli taki komunikat od swojego proboszcza. Wielu z nich przypomniało sobie nie tak zamierzchłe czasy, gdy pierwszą, jedynie słuszną organizacją było Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.

Zarówno młodzi, jak i ich rodzice są przeciwni takim praktykom.

Kuria w Sandomierzu zarzeka się, że było to tylko zalecenie i zapisanie się do organizacji nie jest obowiązkowe.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

20 mln zł z budżetu na Świątynię Opatrzności c.d.

Żeby wesprzeć z budżetu Świątynię Opatrzności Bożej, rząd przygotuje specjalną ustawę. Wczoraj Sejm przychylił się do wniosku Senatu i dał na świątynię 20 mln zł z budżetu.

Sejm przegłosował wczoraj poprawki Senatu i ostatecznie uchwalił budżet. Z 20 mln na Świątynię Opatrzności był pewien kłopot, bo zgodnie z ustawą o finansach publicznych nie wolno wspierać budżetowymi pieniędzmi inwestycji kościelnych. Zauważyli to posłowie SLD.

Zwolennicy poprawki z PiS argumentowali, że chodzi o wsparcie instytucji kultury, bo w ramach świątyni powstaną muzea historyczne. Przypominali, że zgodnie z ustawą o stosunku państwa do Kościoła katolickiego można wspierać inwestycje kościelne i sakralne, jeśli są dobrami kultury. Senat powołał się też na ustalenia Sejmu Czteroletniego, który w 1791 r. zadecydował o powstaniu świątyni będącej wotum dziękczynnym za uchwalenie Konstytucji 3 maja. Do tej idei odwoływał się prymas Józef Glemp, występując pod koniec lat 90. z pomysłem budowy Świątyni Opatrzności Bożej na Polach Wilanowskich w Warszawie. Żeby nie było żadnych wątpliwości, Senat zapisał dotację dla świątyni jako dotację “na ochronę dziedzictwa narodowego, w tym wydatki w ramach projektu budowy Świątyni Opatrzności Bożej”.

Czytaj resztę wpisu »

Dodaj komentarz

Starsze wpisy »