Archiwum dla kwiecień, 2006

Ojciec Rydzyk przeprasza

Przebaczamy wszystkim czyniącym nam zło, i również prosimy o przebaczenie naszych popełnionych błędów – powiedział ojciec Tadeusz Rydzyk w apelu nadawanym na antenie Radia Maryja.

“Jeżeli ktoś został dotknięty wypowiedziami u nas jednego spośród znanych polskich felietonistów, to jest nam bardzo przykro. Nikt nie miał zamiaru uczynić jakiejkolwiek i komukolwiek przykrości czy szkody” – powiedział ojciec Rydzyk, odnosząc się do felietonu, który kilka dni temu wygłosił Stanisław Michalkiewicz.

Jednocześnie o. Rydzyk oskarżył inne media o terror medialny.

“W Radiu Maryja jest otwarty mikrofon, by móc prowadzić dialog na tematy dotyczące całej rzeczywistości w której żyjemy. Wypowiadający odpowiadają za wypowiedziane słowa. Nie możemy wprowadzać zniewolenia cenzurą czy autocenzurą” – powiedział dyrektor toruńskiej rozgłośni.

W swoim apelu, o. Rydzyk zwrócił się też o dobre przygotowanie się do papieskiej pielgrzymki do Polski.

Źródło: Onet.pl

Dodaj komentarz

Rydzyk stracił nie tylko na giełdzie

W 1997 r. ojcowie Tadeusz Rydzyk i Jan Król kupili bankrutującą bydgoską gazetę. Po roku upadła.

Mechanizm był podobny jak w przypadku nieco późniejszego zakupu za pieniądze ze świadectw udziałowych akcji spółki ESPEBEPE, donosi “Gazeta Wyborcza”. Po przejęciu jej przez o. Króla spółka zbankrutowała i Radio Maryja straciło kilka milionów złotych. Ks. Rydzyk wybrał tanią, przeżywającą kłopoty firmę, ks. Król przyniósł pieniądze, ale interes nie wypalił.

Tanią firmą był “Ilustrowany Kurier Polski”. Wychodzący od 1945 r. ogólnopolski organ Stronnictwa Demokratycznego miał w PRL ponad 100-tysięczny nakład i redakcje od Gdyni po Kraków. Gazetę drukowano w Bydgoszczy.

Po 1989 roku “IKP” zmieniał właścicieli i zmniejszał zasięg. Wiosną 1997 r. – gdy o. Rydzyk rozpoczął zbiórkę pieniędzy i świadectw NFI “na Stocznię” – gazeta należała już do przedsiębiorcy z Torunia i rozchodziła się tylko na Kujawach. Nakład spadał, toruński biznesmen szukał inwestora. Dyrektor Radia Maryja zadeklarował chęć odkupienia “Kuriera” w całości. Transakcję – opisywaną już m.in. przez “GW” i “Rzeczpospolitą” – przeprowadzono w bydgoskiej drukarni “IKP” w sierpniu 1997. Z ks. Rydzykiem przyjechał wtedy o. Jan Król. Przywiózł luźne banknoty zapakowane w czarną dyplomatkę i w parę reklamówek.

“IKP” został kupiony nie na samego ks. Rydzyka, ale na ojca Stanisława Golca, leciwego redemptorystę z Wrocławia. Dyrektor Radia Maryja zaczął inwestować w gazetę. Kupił nowe komputery, zafundował dziennikarzom szkolenia w swojej – właśnie tworzonej – toruńskiej uczelni medialnej.

- Ale jednocześnie kazał wycofać z “Kuriera” kolorowy magazyn telewizyjny i ogłoszenia agencji towarzyskich, których mieliśmy pełno – mówi były dziennikarz “IKP”, szef jednej z lokalnych redakcji. – Sprzedaż gazety zaczęła gwałtownie spadać – pod koniec rządów ks. Rydzyka rozchodziło się już tylko kilka tysięcy. Ile – tego nawet my nie wiedzieliśmy, bo nowy wydawca wycofał “Kurier” ze Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. O. Rydzyk utrzymał “IKP” przez rok – do wypadków w Tormięsie.

W sierpniu 1998 o. Rydzyk odwiedził pracowników strajkującej toruńskiej rzeźni. Wizytę próbowała filmować telewizja publiczna, o. Rydzyk sobie tego nie życzył. Popchnął dziennikarza. Nazajutrz wszystkie lokalne gazety podały: zakonnik zaatakował ekipę TVP. Tylko “Kurier” napisał: to ekipa TVP zaatakowała księdza.

W proteście przeciw kłamstwu kilkunastu dziennikarzy “IKP” rozesłało do mediów oświadczenie, w którym odcięli się od stanowiska własnej redakcji. Dwa miesiące później redemptorysta sprzedał gazetę spółce Orbi. Protestujący dziennikarze nie dostali angażów od nowego właściciela. Autor tekstu oskarżającego ekipę TVP o pobicie zakonnika został nowym naczelnym.

- W redakcji nikt nie miał wątpliwości, że Orbi to spółka związana z o. Rydzykiem – opowiada dalej dziennikarz “IKP”. – Ojciec dyrektor i ojciec Król przyjeżdżali na redakcyjne uroczystości, byli na wigilii. Ale finansowo szło coraz gorzej.

Orbi przestało płacić za dziennikarzy ZUS, później zabrakło i na pensje. Bankrutującą gazetę przejęła za bezcen nieistniejąca już giełdowa spółka 4media. Ostatni numer “IKP” ukazał się w styczniu 2003 r. – przypomina “Gazeta Wyborcza”.

Źródło: Interia.pl

Dodaj komentarz

Ojciec Rydzyk ciągle walczy

Sytuacja toruńskiej rozgłośni osiągnęła punkt krytyczny. Po zdecydowanej i bezprecedensowej reprymendzie Stolicy Apostolskiej, a także ostrych listach Rady Stałej Episkopatu, Rady Etyki Mediów, marszałka Sejmu, dramatycznym apelu Marka Edelmana w sprawie nienawiści, ksenofobii, antysemityzmu, po ujawnionych przez “Gazetę” giełdowych operacjach Radia Maryja, w których ojcowie z rozgłośni przetrwonili miliony złotych zebranych na ratowanie stoczni, ktoś musi wreszcie coś zrobić. Ale czy znajdą się odważni?

Ojciec Rydzyk od lat posługuje się tą samą metodą. Każde zastrzeżenie wobec siebie i swej rozgłośni nazywa “atakiem na Kościół zorganizowanym przez obce centrale antyewangelizacyjne i antypolskie”, zaś stanowisko Watykanu skrzętnie przemilcza. “Kłamstwo i manipulacja” – to jego ulubione słowa, podczas gdy on sam i jego medialne imperium posługują się nimi ciągle. Dość przypomnieć obrzydliwe ataki i pomówienia wobec Lecha Wałęsy, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Czesława Miłosza, wystarczy przytoczyć żałosne interpretacje słów Jana Pawła II w sprawie Unii Europejskiej.

Wczoraj w Telewizji Trwam obejrzałem zdumiewający reportaż o. Jana Króla, kasjera Radia Maryja, na temat o. Konrada Hejmy, byłego opiekuna polskich pielgrzymów w Rzymie. Choć o. Hejmo ma zakaz publicznych wypowiedzi wydany przez prowincjała dominikanów po ujawnieniu przez IPN współpracy Hejmy z SB, dominikanin z perlistą swadą opowiada w TV Trwam o swej zażyłej przyjaźni z Janem Pawłem II, milionach polskich pielgrzymów, których przyprowadził przed papieskie oblicze, wspólnych mszach w prywatnej kaplicy i posiłkach.

Mówiąc o Benedykcie XVI, Hejmo dawał do zrozumienia, że nowy papież to już nie to samo. – Ratzinger jest profesorem, więc ma inne podejście – stwierdził. – Jest z ludźmi na dystans, podczas audiencji generalnych nie ma podchodzenia grup i “bacia mano”, pocałunków w rękę, żaden śmiertelnik nie może wziąć udziału w prywatnej mszy porannej, zaś papież jada sam.

Wypowiedzi Hejmy na temat Jana Pawła II były bogato ilustrowane zdjęciami ze spotkań Papieża z o. Rydzykiem i pozdrowieniami dla Rodziny Radia Maryja bodaj z roku 1996 r. Wymowa reportażu była jasna: Jan Paweł II kochał i popierał Radio Maryja, bo to był nasz Papież, Polak, a nowy, cóż… Nie dość, że profesor, to do tego Niemiec. Gdyby żył Jan Paweł II, z pewnością nie czepiałby się o. Rydzyka.

Dzisiejszy “Nasz Dziennik” publikuje list Zespołu Wspierania Radia Maryja. Czytamy to, co zwykle:

“Obserwujemy stałe atakowanie Radia Maryja. Jest ono trwałym elementem walki z Kościołem katolickim. Występujące ostatnio nasilenie agresji świadczy wyraźnie o podjętej nowej, zorganizowanej akcji, która w zamyśle uczestniczących w niej ma doprowadzić do zdyskredytowania katolickiej rozgłośni”.

Trudno powiedzieć, czy zdaniem sygnatariuszy listu w tej “zorganizowanej akcji” bierze udział także Watykan, bo na temat reprymendy Stolicy Apostolskiej nie ma ani słowa. Zespół Wspierania Radia Maryja rozprawia się natomiast z zarzutem podniesionym m.in. przez Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej: “Rozpowszechniane są opinie o jednostronnym zaangażowaniu Radia Maryja w sprawy polityki. Najpierw trzeba jednak zauważyć, że w codziennych audycjach informacyjnych i publicystycznych emitowanych przez publicznych i prywatnych nadawców wręcz uprawia się nagonkę na władze wybrane w Polsce w demokratycznych wyborach. Jakże często owe środki przekazu uczestniczą w rozpowszechnianiu nieprawdy, w formułowaniu bezpodstawnych ocen krytycznych, w burzeniu.

Gdzież więc mogą spotkać się w rzeczowej i spokojnej dyskusji przedstawiciele rządu z wyborcami? Gdzież mogą przedstawić swój program, uzasadnić jego realizację? W takich sytuacjach jak opisana wyżej obowiązkiem katolickich środków przekazu jest zapewnienie elementarnego prawa do rzetelnej komunikacji społecznej, do prawdziwej informacji. To prawo należy się nam wszystkim wobec opanowania większości środków przekazu przez tzw. elity finansowe i polityczne”.

Zespół broni Radia także przed zarzutami antysemityzmu. Nazywa je “kłamstwami”, zaś przypisywanie cech antysemickich ostatniemu felietonowi Stanisława Michalkiewicza – “zwykłym oszczerstwem”.

Michalkiewicz mówił w Radiu Maryja: “Od tyłu zachodzą nas Judajczykowie, próbując wymusić na naszym rządzie zapłatę haraczu zwanego dla niepoznaki rewindykacjami (…). Wszelkie próby smarowania tego tłustego połcia pieniędzmi wyłudzonymi od Polski (…) są nie do pogodzenia z obroną narodowego interesu”. Organizacje żydowskie felietonista nazwał “przedsiębiorstwem Holocaust”.

Ojciec Rydzyk i jego rozgłośnia są jak dotąd nie do ruszenia. Dotychczas były dwie tego przyczyny – strach lub aprobata znacznej części hierarchów i zwierzchników zakonnych.

Strach można po ludzku wytłumaczyć. Rydzyk jest potężny, ma za sobą wierną rzeszę słuchaczy, więc biskupi bali się awantury. Natomiast ciche lub otwarte wspieranie Radia Maryja ze strony części hierarchii wskazywało na głęboki podziału w polskim Kościele. Może teraz stanowczy głos Stolicy Apostolskiej zjednoczy polskich biskupów i doda im odwagi.

Źródło: Gazeta.pl

Dodaj komentarz