Decyzja o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie nakazu zatrzymania o. Tadeusza Rydzyka jest prawomocna – twierdzi Prokuratura Okręgowa w Gorzowie.
Pokrzywdzonemu przysługiwało prawo złożenia zażalenia, jednak pomimo skutecznego dostarczenia odpisu decyzji nie wpłynęło ono do prokuratury w ustawowym terminie – poinformował Roman Witkowski z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wlkp.
Pod koniec stycznia po analizie zebranego materiału Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie nakazu zatrzymania i doprowadzenia w charakterze podejrzanego o. Tadeusza Rydzyka, wydanego w 1997 r. przez prokuraturę w Toruniu. Śledztwa takiego domagali się liderzy Ligi Polski Rodzin.
Prokuratura w Gorzowie badała sprawę na polecenie Prokuratury Apelacyjnej w Szczecinie, stwierdzając, że czynności podjęte przez toruńskich prokuratorów były zgodne z prawem.
O. Rydzyk sześciokrotnie był wzywany w charakterze podejrzanego w normalnym trybie, listem poleconym oraz wezwaniami, które miała doręczyć mu policja. Okazało się to nieskuteczne, jednak, według prokuratury, co najmniej o dwóch takich zawiadomieniach duchowny wiedział.
Jak wyjaśnił Witkowski dopiero potem prokuratorzy zdecydowali się na wydanie zarządzenia o zatrzymaniu o. Rydzyka i przymusowym doprowadzeniu do prokuratury co przewiduje kodeks postępowania karnego.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa wnieśli w grudniu zeszłego roku Roman Giertych i Marek Kotlinowski (LPR). Dotyczyło ono okoliczności wydania w 1997 r. przez Prokuraturę Okręgową w Toruniu zarządzenia o przymusowym doprowadzeniu duchownego do tamtejszej prokuratury w charakterze podejrzanego.
Prokuratura – na wniosek posłów SLD – wszczęła wtedy śledztwo, ponieważ o. Rydzyk na antenie Radia Maryja miał powiedzieć: “Posłom, którzy głosowali nad zliberalizowaniem ustawy antyaborcyjnej, powinno się ogolić głowy, jak golono kobietom współżyjącym z hitlerowcami w czasie wojny”.